Wyścigi MTB nie tylko dla profesjonalistów

Zdecydowanie najpopularniejszym rodzajem wyścigów rowerowych są te na szosie, ale na popularności zyskuje też rywalizacja na rowerach MTB. A co mamy zrobić, jeśli nie chcemy takich zawodów oglądać jedynie w telewizji, a wziąć w nich udział?

Niezależnie od tego, czy mieszkamy w górach czy nad Bałtykiem, w naszym regionie na pewno znajdują się miejsca, w których amatorzy kolarstwa górskiego mają pole do popisu. Często są to lokalizacje, których nie bierzemy pod uwagę, bo ich po prostu nie znamy. A do wyznaczenia trasy MTB często wystarczy kilka górek, podjazdów i zjazdów w pobliskim lesie.

Skoro jest trasa, to czemu nie zorganizować na nich zawodów? Z takiego założenia wychodzi coraz więcej stowarzyszeń i grup nieformalnych, które podpatrując organizatorów dużych imprez, przygotowują mniejsze zawody. Nie jest w nich wymagana przynależność klubowa, opłacanie składek w Polskim Związku Kolarskim czy spełnienie specjalnych wymogów. Podstawa to własny rower… i dobra forma! Na stronie internetowej z kalendarzem imprez MTB w Polsce tylko we wrześniu br. pojawia się 50 pozycji.

Jak wziąć udział w zawodach MTB? Pierwszy krok to znalezienie ich na wspomnianym kalendarzu albo w lokalnych grupach w mediach społecznościowych. Zalecamy zapoznanie się z regulaminem i przede wszystkim z trasą. Zawody kolarstwa górskiego mają różne stopnie trudności – są przygotowywane dla tych, którzy śpią z rowerem, ale i dla rowerzystów, którzy aplikują sobie trening 1-2 razy tygodniowo. Coraz częściej pojawiają się też łatwiejsze trasy, o profilu turystycznym i rywalizacja rodzinna, gdzie pod uwagę jest brany wynik drużynowy. O starcie w takiej rywalizacji należy pomyśleć kilka miesięcy przed samymi zawodami, bo zdecydowana większość z nich jest płatna. Z jednej strony miejsca na liście startowej mogą szybko się skończyć, a z drugiej – szybsza deklaracja o starcie to często mniejszy koszt.

Jeżeli już zapisaliśmy się na zawody, to trzeba wsiąść na rower i zapoznać się z trasą. Organizatorzy najczęściej udostępniają ją w formie pliku gpsx – możemy taki pobrać i wgrać do naszej aplikacji typu Endomondo lub Strava. Jest to zalecane, bo chociaż trasy są dobrze oznaczone w trakcie zawodów, to w wyniku adrenaliny możemy pominąć jakiś zakręt i wydłużyć swoje zawody o dobrych kilka kilometrów. Jeżeli mamy więcej wolnego czasu przed zawodami, to powinniśmy przejechać taką trasę w różnych warunkach atmosferycznych, np. po deszczu i w czasie większych upałów, kiedy nawierzchnia na pewno się zmieni.

Jeżeli zależy nam dobrym wyniku, to nie obędzie się bez solidnego treningu! Możemy skorzystać z gotowych podpowiedzi w sieci albo samemu spróbować ułożyć plan treningowy, dopasowując do naszych oczekiwań i możliwości. Ostatni etap to przygotowanie techniczne roweru. Nawet jeżeli lubimy sami naprawiać swoje dwa kółka, to przed zawodami dobrze oddać rower do profesjonalnego serwisu, aby uniknąć niespodzianek na trasie. Na koniec sprawdźmy w komunikacie startowym, czy organizator gwarantuje napoje i bufet, czy sami musimy o to zadbać i w drogę!